Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kolejne otwarcie okna
i w każdym
świat wystawia nowe oblicze
bo inny tworzy go malarz

regulują nam umysły
jak zegarek
mając stosowne patenty
aby sterować kim trzeba
i dopasować go do ram

na uwięzi trzymać muszę
zmysły moje wszystkie czucia
nie pasować im do formy
chcąc zachować- swoją gębę*


*Gombrowicz- Ferdydurke

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      i... Łukasz.. całości, plus.
    • @Stukacz... piękna treść piosenki i dobry, stonowany podkład. Jedno co mnie nieco drażni w klipach stworzonych przez AI, to to, że kobiety są przesadnie piękne i zgrabne, a rzeczywistość już taka nie jest. Dlaczego te inne są pomijane... (?) Pozdrawiam.
    • Wzruszyłem się ostatnim wersem... piękny utwór...  bajkowy i cudny...
    • @Leszek Piotr Laskowski ... mogłoby być snu spełnienie   gdyby ... jeszcze gdzieś pożyczyć na siebie nie można liczyć  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • czterech na celi i piąty to mur i wyrok który siedzi w nas głęboko cela sapie jak stary diesel mieli nas na wolnych obrotach aż się w środku wszystko rozwarstwia powietrze ma gęstość niemytej skóry jakby ktoś oddychał nami wcześniej i zdechł w środku wchodzi pod powieki oblepia gardło siwym dymem z tanich fajek krata robi za radio łapie tylko stację cisza gada przez zęby że świat to druga strona tej samej ściany tylko bez nas kibel stoi jak generał od brudnych spraw i każdy mu melduje co ma do oddania z siebie   pierwszy to profesor od grypsery mówi że słowo waży więcej niż wyrok że jak powiesz kit to kit cię zje od środka i nie zostawi kości stoi nad kiblem jak nad amboną głosi ewangelię z papieru po fajkach amen mówi ściana bo ma nas w sobie i nie musi już słuchać drugi to malarz od ucieczek rysuje kredą drzwi na betonie każde inne każde donikąd puka w nie nocą aż palce mu miękną i pyta czy jest sens a echo odpowiada spierdalaj raz wszedł w cień i nie wyszedł cały wrócił o siebie krótszy resztę nosi pod sercem jak trefny fant została mu tylko ręka która do dziś macha do nikogo i nie może przestać trzeci to kucharz od filozofii miesza zupę aż robi się czarna jak język po kłamstwie pluje do niej teorią mówi że życie to wywar z resztek i cudzych błędów a człowiek to kostka rosołowa bez opakowania a my jesteśmy jak stare konserwy z przebitą datą ważności które system zapomniał wyrzucić więc powoli rdzewiejemy od środka głód nie zna metafor i śmiejemy się głośno jakby ktoś nas rozcinał od środka i sprawdzał co jeszcze działa czwarty to ja cień od oddechów zbieram sapnięcia i niedokończone zdania do kieszeni aż krzyczą od środka mam tam już cały spacerniak i pół nocy która nie chce się skończyć zbieram ten ciepły kwaśny tlen zanim ostygnie na betonie jak parująca krew pod rzeźnickim nożem czasem wyciągam jedno i palę jak skręta żeby sprawdzić czy jeszcze się kręcę czy już tylko pamiętam jak klawisz wpada jak przypał bez zaproszenia mówi spokój a spokój robi z nami co chce i nigdy nie wychodzi pierwszy Bóg zagląda tu tylko na przeszukania rozpruwa nam materace i sprawdza czy nie schowaliśmy w nich kawałka duszy na czarną godzinę ale sam też ma podarte kieszenie szuka klucza który upuścił w nasz kibel i teraz boi się włożyć tam rękę ustawiamy się w pion jakby ktoś nas narysował na wystawie ale w środku każdy leży i udaje że jeszcze stoi noc robi obchód w kapciach po cudzym śnie siada na pryczy i liczy nas jak drobne które ktoś rozsypał i nie chce pozbierać zawsze się myli zawsze wychodzi za dużo albo za mało raz dwa trzy cztery i pół bo jeden już dawno wyszedł głową drugi jeszcze nie wrócił z wczoraj a trzeci śpi tak głęboko że śni mu się wolność na raty z odsetkami profesor mówi że to błąd systemu malarz dorysowuje brakujące twarze kucharz doprawia ciszę solą z potu i czymś jeszcze czego nie chce nazywać a ja ryję w murze paznokciem aż zostaje pod nim mięso że istniejemy na pół gwizdka ale byliśmy tu naprawdę rano syrena przecina powietrze jak kosa rozmowę wstajemy posklejani snem i cudzymi historiami które już się nie odkleją ktoś szuka siebie pod pryczą ktoś w kanciapie pod sercem ktoś już dawno sprzedał imię za herbatę i święty spokój i nie pamięta jak brzmiało krata śmieje się pierwsza bo zna pointę zanim ją wymyślimy mur milczy bo nie musi gadać ma nas wbitych w siebie po kolei jak daty bez świąt i tylko kibel wie wszystko ale nie sypie bo każdy tu kiedyś kończy rozmowę z życiem twarzą w dół a woda zabiera słowa szybciej niż człowiek zdąży się przyznać            
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...