Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wasz tragiczny krzyk, wprost z białego ekranu
Wbija okrutne słowa-noże w moje zmęczone oczy.
Tak! Tak ... jestem jednym z nich !
Jednym z mężczyzn, przez których płakałyście,
Zalewając łzami słuchawki milczących telefonów.
Tak – to życie – Wasze i moje.
Czy żałuję ... nie – bo każda z Was,
Zostawiła we mnie swój zapach, szept,
Miękki kształt biodra pod prześcieradłem ...
A co ja dałem Wam?
TEMAT
To dzięki mnie i innym - „tu dowolny epitet”,
Odnalazłyście siłę swojego Słowa.

Ubiorę ciemne okulary - piszcie dalej – już czytam bez bólu.

Opublikowano

trochę bym to zmienił;-) - w niektórych miejscach
np.: pod prześcieradłem
np.: zalewając łzami słuchawki
np.: ubiorę ciemne okulary

szczególnie to "ubieranie okularów" do wymiany (msz)

i prosze powiedzieć jak się ma siła Słowa do tragicznego krzyku?

pozdr.

Opublikowano

Do tutejszych i nietutejszych Poetek



Wasz tragiczny krzyk, wprost z białego ekranu
Wbija okrutne słowa-noże w moje zmęczone oczy.
Tak! Tak ... jestem jednym z nich !
Jednym z mężczyzn, przez których płakałyście,
Zalewając łzami słuchawki milczących telefonów.
Tak – to życie – Wasze i moje.
Czy żałuję ... nie – bo każda z Was,
Zostawiła we mnie swój zapach, szept,
Miękki kształt biodra pod prześcieradłem ...
A co ja dałem Wam? TEMAT.
To dzięki mnie i innym - „tu dowolny epitet”,
Odnalazłyście siłę swojego Słowa.
Życzę Wam, byście zostali odkryci, nim będziecie starzy.
Czy po naszym narodzie taka spuścizna zostanie?

Ave! J.L.S

Opublikowano

Do Lilianny (Jerzego?)

Myślę, że jeszcze parę dziesięcioleci - i po żadnym Narodzie nic nie zostanie. Stopimy sie (przynajmniej te bogate społeczeństwa) w jeden "naród" - rządzony przez Sezonowych idoli, wciskających nam przez oczy, uszy i nie wiem co jeszcze - jak przeżyć swoje szczęśliwe, pozorne - "Chwile-Debile"..

A czas Wieszczów ... to se ne vrati!, Pane Havranek!

Pozdrawiam - Marek

Opublikowano

Do Marianny

Napisałaś - " Książka od Ciebie, w tytule: "Kamienne tablice";
Długo czytałam i niejasne przemyślenia ..."

Dał Ci tę książkę ktoś ... kogo pewno, jak i mnie zachwyciła - ale to powieść dla "chłopców" siedzących zawsze w siwiejących nawet mężczyznach. Bo wciąż i wciąż mamy tę nadzieję, że odpuścicie nam nasze grzechy - jako i matki nam odpuściły ... a Wy wciąż nie dajecie jasnych odpowiedzi ... to szukamy jej u innych i innych .... a wystarczyło by tylko (ze wstydem) uwierzyć w swoje odbicie - jakie widzimy w Waszych zakochanych oczach.

M.

Opublikowano

Marianno - już późno wiec zgadzam sie na te twoje Ciężkie Kamienne Tablice.
Ksiązka fajna - ale jak - na zywo - zobaczyłem autora, to troche się rozczarowałem - spodziewałem sie Casanovy - a on był całkiem podobny do mojego wujka Tadeusza!
Ale pisał pięknie - tak sądziłem - bo potem poznałem innych autorów - ale jedna Tablica chyba nadal tkwi we mnie - chyba wybiorę sie do Indii - kto wie?

Kończę już - Dobrej nocy - M.

PS
Pozdrowionka od mojej Buby dla Twojej Berci!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


tak jest, najstarsza historia świata z gatunku:
Ona mu dała dupy, on jej chuja dał.. :)

jeżeli tekst stylizowany na kicz, żeby oddać kiczowatość tekstów pisanych przez Oszukane Okłamane 16-letnie... to się udało.
ale nie czuję się specjalnie wzbogacony lekturą ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Dobry wieczór. Dopiero zaczynam swoją przygodę z pisarstwem. Chciałabym prosić o opinie tego krótkiego opowiadania oraz porady, na czym się skupić, co przećwiczyć . Dziękuję 

       

       

       

      Nocą to miasto, również tętniło życiem, a powrót do domu był chwilą radości, przed nadchodzącym koszmarem. Wychodząc z pracy, każdej nocy mijałem Caffé Reggio. W powietrzu można było poczuć zapach świeżo mielonej kawy o północy. Często widywałem tam studentów, artystów i nocne marki, a wystrój kawiarni przyprawiał mnie o dreszcze- uwielbiałem takie klimaty. Maszerując w stronę stacji, sprawdziłem kieszenie starego płaszcza. Z zapałem przeszukałem kieszenie z nadzieją, iż znajdę tam jakieś banknoty, aby zapłacić za bilet. W zamian znalazłem stary bilet do metra. Zerknąłem na niego, sprawdzając datę i godzinę. Próbowałem wrócić myślami do tamtego dnia. Przypomniało mi się spotkanie z nią. Piękną Alice. Miała rude kręcone włosy, zielone oczy, kilka piegów na nosie, bladą cerę, której tak bardzo nienawidziła. Natomiast ja tak bardzo czułem szaleńczą miłość, ilekroć mogłem ją zobaczyć. Podziwiałem jej uśmiech, dołeczki i te iskry w oczach, gdy w jej głowie powstawał co rusz jakiś nowy pomysł. Moje marzenie o Alice przerwały schody, na dół do metra, bo prawie zleciałbym i złamał nogę. Gdy mój umysł już wrócił na ziemie, powędrowałem w stronę peronu z którego miało odjeżdżać metro. Gdy dotarłem na peron, akurat mogłem do niego wsiąść. Wsiadłem do środka i szybko zacząłem poszukiwać miejsca aby usiąść. W Nowym Yorku znalezienie miejsca w metrze i to jeszcze siedzącego graniczyło z cudem. To tak jakby wygrać szóstkę w lotto, prawie niemożliwe. Wreszcie, gdy znalazłem miejsce siedzące, otworzyłem swój czarno-skórzany plecak w poszukiwaniu książki. Zadowolony swoim szybkim znaleziskiem, przystąpiłem do lektury. Była nią The Great Gatsby. Zakochałem się w tej książce, bo przypominała mi moja historię miłosna z Alice. Gdy znowu do mojej głowy nabiegały wszelakie myśli, postanowiłem zaprzestać temu tragizmowi, zacząłem przyglądać się ludziom w metrze. Przed mną siedziała starsza pani, która rozmawiała ze swoim wypchanym kotem, oraz dziergała sweterek na drutach. Obok mnie była lekko przerażająca mnie postać, punka z różowym irokezem , mnóstwem tatuaży w czaszki i nazwa kapeli Guns and Roses. Kilka stacji później, do metra wsiadł mężczyzna przebrany za tygrysa, a za nim cztery dziewczyny niosące ciężką czerwona sofę. Pomyślałem sobie, że już nic mnie nie zdziwi, przecież tyle razy jeździłem metrem, były jeszcze dziwniejsze widoki. Wreszcie nadeszła moja stacja, więc wstałem, podszedłem do drzwi, a one automatycznie się otworzyły. Po wyjściu z metra kierowałem się ku wyjściu, ale w bardzo powolnym tempie, aby spowolnić moja mękę, która ma za chwile się zacząć. Powolnym spacerem, rozkoszując się urokami miasta, dotarłem pod drzwi domu. Były zielone, jak oczy kobiety która kiedyś kochałem. Gdy w końcu otworzyłem drzwi domu i zatrzasnąłem je za sobą, nastała głucha cisza. Niegdyś w tym domu mogłem usłyszeć śmiech Alice, dźwięk pianina na którym lubiła grać światło księżyca. Teraz nastała pustka, smutek a ja w niej od lat tak tkwię.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...