Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Bajkał łkał. Siedział na odrapanym taborecie kiwając się jak dziecko z chorobą sierocą i zanosił się płaczem. Przezwisko Bajkał zyskał sobie dawno temu. Za każdym razem, gdy się wstawił, śpiewał Bradiagę , a raczej cztery wersy tej pieśni zesłańców, w jego wykonaniu brzmiące mniej więcej tak:
do brzegów Bajkału podchodzi,
wspomina rodzinny swój dom,
a w wodzie gorzałka się chłodzi,
wypijmy więc bracia za zgon.

Zawsze się wtedy rozczulał: śpiewał, a łzy spływały mu po policzkach. Siedział więc teraz, jak się rzekło, na odrapanym taborecie zamiast jak zwykle na starej, spłowiałej, nadgryzionej zębem czasu i poszarpanej kocimi pazurami sofie, i z zaczerwienionych po nieprzespanej nocy oczu, jak z siklawy albo Wodogrzmotów Mickiewicza, płynęły potoki łez. I była to głębia rozpaczy porównywalna z największą na świecie głębiną jakiegokolwiek ziemskiego, słodkowodnego jeziora.
Wszyscy mieszkańcy dwudziestowiecznej kamienicy, w której murach rozlegało się łkanie Bajkała, przeczuwali, że to się nie może tak zwyczajnie skończyć. Świat tego swoistego mikrokosmosu zamierał wtedy przerażony, oczekując najgorszego.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Witaj Wiesiu :)
co do Twojego zastrzeżenia odnośnie wstawienia się - znasz zapewne słowa piosenki - ta mała piła dziś i jest wstawiona.
Ten tekst nie rości sobie prawa do superpoprawności.
Pozdrawiam, jeszcze raz dziękując za zgodę na skorzystanie z bajki :))
  • 3 tygodnie później...
  • 2 tygodnie później...


×
×
  • Dodaj nową pozycję...